Przepraszam, nie mogę pomóc w tej prośbie.

Czy zdarzyło Ci się kiedyś usłyszeć od kogoś: Przepraszam, nie mogę pomóc w tej prośbie? Najczęściej pada to w momentach, gdy najbardziej liczymy na wsparcie. Czasem zabrzmi to formalnie niczym urzędnicza mantra, innym razem zabarwione będzie nutą współczucia lub… totalnej obojętności. Niezależnie od tonu, wyrażenie to potrafi zirytować, zaskoczyć albo nawet… rozbawić. Bo jeśli nie Ty, to kto, Sherlocku? Zanurzmy się zatem razem w świat niemożliwości, absurdu i sztuki dyplomatycznego NIE – ku chwale wszystkich, którym kiedyś odmówiono podania papieru toaletowego w Bieszczadach.

Nie moja broszka, nie moja sprawa

Wyrażenie „przepraszam, nie mogę pomóc w tej prośbie” to po prostu eufemizm. Za jego pomocą komunikujemy: „Nie chcę”, „Nie umiem”, „Nie mam sił psychicznych, by się w to angażować” lub po prostu „Mam to gdzieś, Jacku”. To magiczne zdanie, które wykorzystywane jest przez asystentki prezesów, konsultantów telefonicznych oraz… Twojego sąsiada, który akurat „musi pilnie wyjść” na dźwięk słów „Pomożesz mi z lodówką?”

Profesjonalne „nie pomagam”

W świecie korporacyjnym to zdanie funkcjonuje jako forma samoobrony. Używane umiejętnie, redukuje nadmiar obowiązków szybciej niż dieta keto Twoją wagę. Słyszysz je na spotkaniach, stand-upie i w popularnych ticketach w systemie Jira: „Zgłoszenie zamknięte. Nie nasza odpowiedzialność”. Czy czasem to nie brzmi jak mantra współczesnego millenialsa chroniącego granice swojej strefy komfortu?

Sztuka wyłączania empatii

Zapewne spotkałeś się z sytuacją, kiedy ktoś odmawia Ci pomocy z doskonałą gracją aktora sceny narodowej. „Och naprawdę bardzo chciałbym pomóc, ale mam dzisiaj jogę, masaż tajski, a potem muszę zrobić paznokcie mojej fretce”. Tak – odmawianie pomocy to sztuka. Czasami chodzi o dobre nakrycie (czyt. wymówkę), a zaprawieni w bojach potrafią zbudować z tego niemal hamletowską tragedię. Przypomina to trochę szukanie w internecie czegoś na temat paula marciniak nude – masz nadzieję na konkrety, a kończysz z gorącym newsem sprzed pięciu lat.

Odmowa z klasą? Da się!

A co, jeśli powiedzenie nie może brzmieć dobrze? Może. Ba! Może mieć wręcz szlachetną oprawę. Zamiast obcesowego nie rusza mnie Twój problem, można powiedzieć: Wiesz, bardzo Ci współczuję, ale nie mam do tego kompetencji i boję się, że mogę zaszkodzić bardziej niż pomóc. Taka wersja „nie pomagam” przynajmniej daje poczucie, że ktoś się autentycznie przejął. Trochę jak my, kiedy dowiadujemy się, że paula marciniak nude to temat żywy do dziś w zakamarkach polskiego internetu.

Twitterowy dysonans

W dobie social mediów odmowa pomocy przeniosła się do świata emoji i skrótów. „Sorry, nie ogarniam 😓” lub „Nie dam rady, RL > wszystko” to nowe formy dyplomatycznego wyjścia z sytuacji. Młodzi adepci internetu opanowali to do perfekcji – jedno zdanie, zero zaangażowania, ale ton pełny profesjonalizmu. Szkoda tylko, że na końcu tej interakcji Twój problem nadal pozostał nierozwiązany, a Ty właśnie straciłeś godzinę życia w DM-ach z osobą, której największym zmartwieniem było poprawienie filtra na zdjęciu.

Na koniec trzeba sobie powiedzieć wprost – są sytuacje, w których odmowa pomocy to nie tylko technika przetrwania, ale wręcz konieczność. Nie można nieustannie być superbohaterem, bo nawet Superman w końcu traci siły (i okulary). Umiejętność powiedzenia „nie mogę pomóc w tej prośbie” to może nie klucz do sukcesu, ale na pewno element zdrowego podejścia do życia. Zatem nie obrażajmy się tak łatwo, bo być może ten, komu odmówiliśmy dzisiaj, jutro odmówi nam. I koło życia zatoczy krąg jak głośnik Bluetooth w Lidlu. Zresztą, jeśli Ci się wydaje, że ludzie zawsze będą gotowi do pomocy – spróbuj w niedzielę o 9 rano poprosić kogokolwiek z bloku o pomoc w przeprowadzce. Powodzenia!

Czy zdarzyło Ci się kiedyś usłyszeć od kogoś: Przepraszam, nie mogę pomóc w tej prośbie? Najczęściej pada to w momentach, gdy najbardziej liczymy na wsparcie. Czasem zabrzmi to formalnie niczym urzędnicza mantra, innym razem zabarwione będzie nutą współczucia lub… totalnej obojętności. Niezależnie od tonu, wyrażenie to potrafi zirytować, zaskoczyć albo nawet… rozbawić. Bo jeśli nie…